strona główna


zapomniałam nakręcić czas...


ech.... od daaawna tu nie pisałam. nawet nie zagądałam na tego bloga. kiedyś miałam taki zapał i wene żeby tworzyć. nowe noty, nowe linki, nowe pomysły... teraz nie mam pojęcia co mam tu pisać. nie wiem. może po prostu jestem zbyt dużym leniem żeby jakoś regularnie prowadzić tego bloga. łorewa. wiem tylko, że dojrzałam od czasu jego założenia i powinno być...hmm...inaczej? może ciekawiej. i tak się cieszę, jak ktoś wogóle wchodzi na ten blog chociaż na chwilę i ma czas żeby poczytać bzdety, które tu od czasu do casu wypisuje.
jest wpół do dwunastej. siedze w pokoju w prawie pustym domu. jestem tylko ja i mój ojczym. mama w szpitalu. jutro może ją wypiszą. siedze na podłodze z klawiaturą położoną na nogach, z głośników wydobywają się dźwięki COMY - PIOSENKA PISANA NOCĄ. mam jakoś ochotę się zamulić. jest dziwnie. jest inaczej. lekko.
nie ma już nic, nie ma już nic, nie ma już nic po tamtej stronie...nie ma już nic, nie ma już nic, nie ma już nic za ścianą powiek...



heh, i pomyśleć, że nawet jeśli człowiek nic nie bierze, może doświadczyć takiego stanu...
siedze i nie myśle prawie o niczym. powoli schodzą ze mnie wszystkie problemy i zmartwienia. oprócz tego jednego. największego. tego, który prześladuje mnie co noc od prawie dwóch lat. na samą myśl, że to uczucie trwa tak długo, przechodzą mnie ciarki. 'love is a pain'. trudno. bywa. Teraz leci PEARL JAM - BLACK. 'ten'. to ta płyta pomaga mi usnąć. od czsu kiedy dostała się w moje ręce. 'black' jest moim zbawieniem. chociaż tyle wspomnień. i tych słodkich i tych gorzkich, bo życie ma właśnie taki słodko-gorzki smak.

I know someday you'll have a beautiful life
I know you'll be a star in somebody else's sky
But why, why, why can't it be...how can I be more?

dwa lata temu (chyba) napisałam note o wośp-ie i o przystanku woodstock. o tym czym są i w jakim celu są organizowane. dwa dni temu siedzałam z ewą i asią do 4 nad ranem oglądając transmisję. to była nasza autodestrukcja. woodstock stał się celem nr 1 dla mnie i ewy, bo ten widok








po prostu nas zachwycił. ci ludzie. ta muzyka. ten niesamowity klimat. to jest to. chyba takie niepełnospryty jak my znalazłyby sobie tam miejsce...a time will show. DEFTONES - CHANGE. jakiś dziwny błogostan mnie dopadł. krzysiek pewnie usnął na dole oglądając telewizje, pies pochrapuje mikoło ucha drzemiąc na kanapie za mną. chyba na mnie też jest pora. wejde tylko jeszcze na tomaszowskie forum, posłucham chwię muzyki, wyłącze komputer, potem prysznic i na dół. a na dole? oczywiście włącze PEARL JAM - TEN. napewno pomoże. zawsze przecież pomaga. ale jak już mówiłam dziś jest inaczej. dziś jest lżej. 'nie ma już nic po tamtej stronie...' może to uczucie, które mnie jeszcze trzyma, może moja dobra myśl pomoże mi tym razem spokojnie zasnąć...
2006-08-01 00:33:05 skomentuj (0)