strona główna


O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś....Twoje usta, dziś wyrzekły me imię....


Długo się nie mogłam zebrać na napisanie czegokolwiek na ten temat. To było uczucie, którego nie dało się opisać.
Kazdy z nas czuł smutek, zadumę, rozpacz... Przez cały tydzień: 1-8 kwietnia ulice dniem i nocą były puste. Za dnia nikt nie myślał o wyjściu z domu. W nocy zaś jadąc samochodem lub idąc drogą można było zobaczyć prawdziwą "szklaną pogodę". Biało- czerwone albo biało-żółte flagi przepasane czarnymi wstęgami kołysały się na wietrze. W oknach niektórych domów widniały fotografie papieża, a obok zapalona świeca. Kościoły były pełne wiernych modlących się za Jego duszę. W całej Polsce ulice im. Jana Pawła II mieniły się róznokolorowymi zniczami. Wyglądało to jak barwna rzeka płynąca wprost do stóp Watykanu.
2 kwietnia o godz.21.37 odszedł nasz Ojciec Święty, nasz papież, nasz kochany...
Nie smućmy się. On tego nie chciał. Sam był radosny. Pragnął, abyśmy i my byli. Wiedział, że go kochamy i będziemy z nim do samego końca.
Ojcze Święty, dla każdego z nas byłeś jak członek rodziny. Znaczyłeś i znaczycz dla nas bardzo dużo. Choć nie ma Cię na tym świecie już dwa tygodnie, telewizja i radio wróciły do normy, my będziemy nosić żałobę po Tobie w naszych sercach na zawsze. Tak dużo zrobiłeś dla wszystkich ludzi. Poznaj teraz naszą miłość, wdzięczność i dumę, że byłeś tym, kim byłeś. Jesteś teraz szczęśliwy u boku Boga, Jezusa i Maryji, których tak kochałeś i do których przez cały czas chciałeś nas zbliżyć. Modlimy się za Ciebie. Opiekuj się nami z góry...
...Teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen

2005-04-15 19:20:13 skomentuj (0)