| dexa-666blog - archiwum: Glany, skradziony szlaban i Lech Wałęęęsa:D |
|
strona główna |
Glany, skradziony szlaban i Lech Wałęęęsa:DSiemka!!! Długo nie pisałam bo mi się nie chciało, ale teraz opowiem dwie zarąbiste historyje, które przydażyły w ciągu tygodnia mnie i moim kumpelkom:D Jak niektórzy wiedzą w poprzedni weekend w naszym mieście był festiwal "a może byśmy tak do tomaszowa". Przez trzy dni koło mojego domu na polu (wspominałam o nim w nocie o Pidżamie Porno) grały koncerty dobre, polskie kapele, z czego najlepszy był Kult i Maleo Reggae Rockers. Ja jak zwykle bardzo mądra na koncert Maleo założyłam glany i poleciałam pod samą scenę. Nie dość że był godzina 17 i było mi chloerni gorąco to jeszcze ja jako jedyna wyskoczyłam w tych leciutkich bucikach. Następnego dnia wieczorem miał być koncert Kulta. Nie miałam zamiaru powtórzyć błędu poprzedniego dnia i założyłam trampki... To był błąd.... ...wszyscy byli w glanach... ...bolało... ...a byłam w samym środku WIELKIEGO POGO... ![]() ...czyli gdzieś pośrodku tego tłumu. Ale powiem szczerze: było cholernie warto:DD Wyszalałam się za wszystkie czasy na Kulcie. Miałam tą satysfakcje, że w tłumie spoconych, gołych klat wsród których się obijałam dopchnięto mnie pod scenę. To było niesamowite. ![]() Obok tego pola stoi se MOSiR, a w nim, a raczej w jego części był wydzielony obszar rajdu integracyjnego gdzie wstęp mieli tylko harcerze i niepełnosprawni ( i tak tam weszłam:)). Jak niektórzy wiedzą moja kumpela Mysza jest harcerką (od września i ja bede chodzić na zbiórki, od września i ja BEDE chodzić na zbiórki... i tak czasem tam chodze:P) i właśnie była na integracyjnym. Pierwszej nocy po częściowym dupczeniu i obijani się u mnie o godz. 4 nad ranem razem z Asicą odprowadziłam ją przed bramę rajdu zastawioną dłuuugim szlabanem, gdzie zaraz miała mieć godzinną wartę. Na drugi dzień spotkałam się z nią i z Zojką, która też jest harcerką i razem szalałyśmy na koncercie. Niestety, szefostwo zarządziło dwugodzinne warty, a dwie biedaczki miały je akurat w środku nocy. Z niedzieli na poniedziałek Mysza i Zojka miały wartę od 4 do 6. Jak każdy o tej godzinie- położły się na kanadyjkach koło bramy i zasnęły owinięte w koce i śpiwory. O 5 miały przebudzenie bo przyszedł do nich jakiś harcerz niemogący zasnąć, więc postanowił z nimi posiedzieć. Dziewczyny ponownie poszły spać. Po jakimś czasie ich niezawodny kompan też odpadł. Była godzina 5:45. Obudziły się. Zojka od razu szykowała się, aby obudzić następną zmianę warty. Mysza otworzyła oczy i zobaczyła, że na baszcie przyczepiona jest jakaś kartka. Poszła po nią. Była tam odbita fioletowa dłoń z napisem: "niewidzialna dłoń". Wokół niej było napisane: "pozdrowienia dla wartowników dzielnie walczących ze snem. FAJNIE MACIE!!". Mysza nie wiedziała o co biega. Wzięła kartkę i weszła na teren rajdu. I właśnie wtedy ją olśniło...patrzy...A TU ZONK-...GDZIE JEST SZLABAN???!!!! Wjazd na teren nie jest zagrodzony!!!! ZWINĘLI SZLABAN!!!!!! W obliczu niepochamowanego śmiechu nie miały pojęcia co zrobić, kto to zrobił i gdzie trefnego szlabanu szukać. Zaglądały więc do wszystkich krzaków bliskich i dalekich, koło domków, wokół bramy, a nawet w najdalszych zakątkach terenu rajdu. Nie mogąc go znaleźć zojka zapytała: powiemy o tym Marcelowi teraz czy najpierw się wyśpimy?? - yyyyyyy....najpierw się wyśpijmy... Kilka godzin potem Marcel (drużynowy) spytał: KTO MIAŁ WARTĘ KIEDY UKRADLI SZLABAN??!!! Dziewczyny dyskretnie się wysunęły. Do hufcowego hufca Tomaszów doszedł bowiem sms od ludzi z PCK-u: "mamy szlaban. Chodżcie po niego". No to mus to mus. Zdolne wartowniczki pomaszerowały po szlaban. Na miejscu zastały cały oddział ludzi z PCK-U, którzy byli w naszym wieku lub o kilka lat starsi. Mysza zaczęła negocjację: ej....widzieliście może taką..yyy... długą wykałaczkę... bo wiecie...ktoś nam zabrał...taka pomalowana na czerwono... - może i widzieliśmy... Może wam i powiemy jak nam koce wytrzepiecie:D No i bidne dziewczyny musiały zrobić co im powiedziano, żeby fant odzyskać. Po wydaniu szlabanu klimatyczni ludzie z PCK-u pokazali im zdjęcia, a na nich.... około 20 ich ludzi przed szlabanem rajdu w środku nocy!!! Cała seja zdjęcowa!!! Nogo myszy, pamiątkowe zdjęcie przy szlabanie, podnoszenie szlabanu i wynoszenie... Dziewczyny leciały ze śmiechu. 20 ludzi, a nawet się nie obudziły. Po fajnej rozmowie trzeba było jednak wracać do MOSIR-u. Rozchichane wartowniczki pożegnały się z klimaciarzami i wróciły na rajd... Mysza, Zojka... i szlaban... Wczoraj byłam z Ewką w Łodzi i miałyśmy takie klimaty niesamowite, ale o wszystkich nie kce mi się już pisać. Opowiem tylko o jednym. Chodziłyśmy sobie po Piotrowskiej szulając antykwariatu i stanęłyśmy na chwilę aby obejrzeć zdjęcia jakiejś starej fabryki. Zdjęcia były bardzo dobre, profesjonalne. Tak se gadamy...podziwiamy... i nagle podchodzi do nas jakię klient z mikrofonem i dyktafonem z POLSKIEGO RADIA: przepraszam, z czym kojarzy ci się SOLIDARNOŚĆ?? Ja miałam ochotę tarzać się ze śmiechu kiedy Ewka stała dębem z mikrofonem przy ustach i cichym: yyyyyy.....Diana.... próbowała wołać o pomoc. Powiedziała dwa słowa znaczenia słowa SOLIDARNOŚĆ i nie wytrzymała ze śmiechu. Pomyślałam, że skoro uczepił się Ewy to mi da spokój, lecz odszedł od zmordowanej i przylągł do mnie: a co tobie kojarzy się ze SOLIDARNOŚCIĄ????? Ja totalnie zatkana, z wytrzeszczonymi na gościa gałami w pełni brzmienia, z akcentem wypaliłam pierwsze co mi przyszło do głowy: LECH WAŁĘĘĘĘSA!!! Facet zwątpił, podziękowa i poszedł sobie. Już zawsze będe unikać gości z mikrofonami.... 2005-07-01 22:19:03 skomentuj (4) |