|
|
miłość? definicja prawdziwa
'SARA'. Polski film z 97'. Reżyseria - Maciej Ślesicki. To w nim usłyszałam prawdziwą, wspaniałą definicję miłości...
"Miłość to takie coś, czego nie ma... To takie coś, co sprawia, że nie litości...
To tak jakby budować dom i palić wszystko wokół...
Miłość, to jest słuchanie pod drzwiami, czy to jej buty tak skrzypią po schodach...
Miłość jest wtedy, kiedy do 40-letniej kobiety wciąż mówisz "moja maleńka".
I kiedy patrzysz jak Ona je, a sam nie możesz nic przełknąć.
I wtedy, kiedy nie zaśniesz dopóki nie dotkniesz jej brzucha.
I wtedy, kiedy stoicie pod drzewem, a Ty marzysz o tym, aby się przewróciło, bo wtedy będziesz mógł Ją ochronić..."
2006-08-28 14:34:14 skomentuj (1)
zapomniałam nakręcić czas...
ech.... od daaawna tu nie pisałam. nawet nie zagądałam na tego bloga. kiedyś miałam taki zapał i wene żeby tworzyć. nowe noty, nowe linki, nowe pomysły... teraz nie mam pojęcia co mam tu pisać. nie wiem. może po prostu jestem zbyt dużym leniem żeby jakoś regularnie prowadzić tego bloga. łorewa. wiem tylko, że dojrzałam od czasu jego założenia i powinno być...hmm...inaczej? może ciekawiej. i tak się cieszę, jak ktoś wogóle wchodzi na ten blog chociaż na chwilę i ma czas żeby poczytać bzdety, które tu od czasu do casu wypisuje.
jest wpół do dwunastej. siedze w pokoju w prawie pustym domu. jestem tylko ja i mój ojczym. mama w szpitalu. jutro może ją wypiszą. siedze na podłodze z klawiaturą położoną na nogach, z głośników wydobywają się dźwięki COMY - PIOSENKA PISANA NOCĄ. mam jakoś ochotę się zamulić. jest dziwnie. jest inaczej. lekko.
nie ma już nic, nie ma już nic, nie ma już nic po tamtej stronie...nie ma już nic, nie ma już nic, nie ma już nic za ścianą powiek...

heh, i pomyśleć, że nawet jeśli człowiek nic nie bierze, może doświadczyć takiego stanu...
siedze i nie myśle prawie o niczym. powoli schodzą ze mnie wszystkie problemy i zmartwienia. oprócz tego jednego. największego. tego, który prześladuje mnie co noc od prawie dwóch lat. na samą myśl, że to uczucie trwa tak długo, przechodzą mnie ciarki. 'love is a pain'. trudno. bywa. Teraz leci PEARL JAM - BLACK. 'ten'. to ta płyta pomaga mi usnąć. od czsu kiedy dostała się w moje ręce. 'black' jest moim zbawieniem. chociaż tyle wspomnień. i tych słodkich i tych gorzkich, bo życie ma właśnie taki słodko-gorzki smak.
I know someday you'll have a beautiful life
I know you'll be a star in somebody else's sky
But why, why, why can't it be...how can I be more?
dwa lata temu (chyba) napisałam note o wośp-ie i o przystanku woodstock. o tym czym są i w jakim celu są organizowane. dwa dni temu siedzałam z ewą i asią do 4 nad ranem oglądając transmisję. to była nasza autodestrukcja. woodstock stał się celem nr 1 dla mnie i ewy, bo ten widok



po prostu nas zachwycił. ci ludzie. ta muzyka. ten niesamowity klimat. to jest to. chyba takie niepełnospryty jak my znalazłyby sobie tam miejsce...a time will show. DEFTONES - CHANGE. jakiś dziwny błogostan mnie dopadł. krzysiek pewnie usnął na dole oglądając telewizje, pies pochrapuje mikoło ucha drzemiąc na kanapie za mną. chyba na mnie też jest pora. wejde tylko jeszcze na tomaszowskie forum, posłucham chwię muzyki, wyłącze komputer, potem prysznic i na dół. a na dole? oczywiście włącze PEARL JAM - TEN. napewno pomoże. zawsze przecież pomaga. ale jak już mówiłam dziś jest inaczej. dziś jest lżej. 'nie ma już nic po tamtej stronie...' może to uczucie, które mnie jeszcze trzyma, może moja dobra myśl pomoże mi tym razem spokojnie zasnąć...
2006-08-01 00:33:05 skomentuj (0)
K.K. Baczyński
Żyjemy na dnie ciała. Na samym dnie grozy.
Rzeźbi nas głód cierpliwy - i tną białe mrozy.
U okien przystajemy. Noc za oknem czeka
i śmierć się jeży cicho, gdy czuje człowieka,
I topniejemy z wolna. Nie patrzmy sobie w oczy
na drugi dzień. Znów człowiek utopił się w nocy.
To nie jest smutek wiary. To serca tak siwieją
i stygną coraz, stygną, z miłością i z nadzieją.
Wiemy tylko. To wiemy: w ostatnim śnie cierpienia
jest dom rzeźbiony w słońcu, a pod nim ciepła ziemia,
i tam strumieniem jasnym jak przezroczystym mieczem
odbici, rozpoznamy twarze - ciągle człowiecze.
19 październik 1942 r.
2006-02-20 12:42:33 skomentuj (0)
Change, change, change....but still the same
Jezuuuu...
Ile ja już tu nie pisałam:P Przyznaję: z jednej strony mi się nie chciało, ale też nie miałam czasu... nowa szkoła...nowy klimat...nowi ludzie...zupełnie inni od tych, których znałam. Jednak z moimi przyjaciółmi jestem w stałym kontakcie, a to przez kółko fotograficzne, a to przez imprezy, a to harcerstwo. Jest dobrze chociaż z początku (a był cholernie długi) nie mogłam się przyzwyczaić!! Szłam do szkoły, patrze: ej!! Czemu nie ma Olki, Myszy, Aśki ani Ewki???!!! Ale potem wracała mi świadomość, że to jest ten inny świat. Chciałam się wykazać poprzez gazetkę szkolną, ale jest tak drętwa, że powstała podziemna....nie okłamuję się...jest dobra...Ale dobra nie rozczulajmy się nad tym:P Szkoła ma jedne schody i jak wychodzi się z sali na następną lekcję, to dojście do następnej zajmuje całą przerwę...tak kochani, to właśnie jest ILO...nie wspominam już o niezłych komputerach w każdej sali:)
Jeśli chodzi o ludzi w szkole to różnie to bywa, ale z reguły są mili...jest dobrze...ale każde przerwa oznacza dla mnie jeszcze jedno:P "jestem Twoją klątwą i przekleństwem...niedokończoną przyjemnością, przegryzioną wargą do krwi..."
"kiedy długo skończyć nie mogę, kiedy długo skończyć nie mogę...myślę o Tobie"...
nie będę mówić co to znaczy, ale Ci którzy wiedzą o co chodzi to zrozumieją przesłanie.
Dobra, teraz koniec!!!! O szkole!!! O życiu!!!!
Czas na muzyczne przesłania, czyli fragmenty tekstów piosenek różnych wykonawców, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie...
-"Nie potrafimy serca wyrazić słowem"- Farben Lehre
- "Trzeba być gorszym, by potem stać się lepszym
Trzeba być głupim, by móc stać się mądrzejszym
Można jawnie i można kochać skrycie
Na szalę rzuciliśmy dzisiaj swoje życie
By czuć upadek, z wysoka spaść trzeba
Być na dnie, by móc sięgnąć nieba
Tu nie ma sensu na czworo dzielić włos
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, życia los
Wpierw trzeba odejść, żeby móc powrócić
Trzeba nic nie mieć, by chcieć swój los odwrócić
Kto raz oszukał, kto raz choć był uczciwy
Na sztos rzuciliśmy swój życia los, ludzie żywi" - Kazik
- "Zegary co godzina odmierzają nam życie
dzieci w swoich szkołach uczą się
czołowi politycy planują wojny
czołowi politycy planują gre
Faszyści w telewizji coś mówią o wulkanach
że wkrótce będzie wybuch i zginie świat
szczęliwi kochankowie fruwają w marcepanach
spojrzeniami swymi dosięgają gwiazd
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
Outsider ojojoj
Outsider
Outsider ojojoj
Outsider
Policjant na ulicy ma błyszczące buty
policjant na ulicy ma błyszczącą twarz
na poligonach chłopcy uczą się zabijać
artyści poszukują swojego ja
Dookoła ludzie umierają
dookoła ludzie rodzą się
dookoła ludzie się kochają
dookoła nas coś dzieje się
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
Outsidej ojojoj
Outsider
Outsider ojojoj
Outsider
Policjant na ulicy ma błyszczące buty
policjant na ulicy ma błyszczącą twarz
na poligonach chłopcy uczą się zabijać
artyści poszukują swojego ja
Dookoła ludzie umierają
dookoła ludzie rodzą się
dookoła ludzie się kochają
dookoła nas coś dzieje się
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
A my zostańmy obok
A my zostańmy tu
Outsidej ojojoj" - Pidżama Porno
- "Dookoła miłość się skorumpowała
Dookoła świat jak pierworodny grzech
Nie zdążysz nawet dobrze się przeżegnać
My nie mówimy żegnaj koniec cześć
Bo po co?" - Pidżama Porno
_ "A te dni ciszy które, które dzielą nas
Podpowiadają mi złe obrazy
Muszę to przespać przeczekać, przeczekać
Trzeba mi
A jutro znowu pójdziemy nad rzekę
Jedyny mój pora kończyć już
Pielęgnuj obraz mój w swym sercu
Jestem wodą do której raz włożywszy dłoń
Nigdy nie zdołasz jej zapomnieć"- Hey
No, narazi to tyle...więcej mi się na razie nie chce:P jestem zmęczona. Jest 23.00. Godzinę temu wróciłam z kwesty. Naszczęście jest piątek. Niedługo dokończę tą listę, którą naprawdę warto przeczyać. Niektóre z tych tekstów docierają naprawdę głęboko do serca dlatego wczujcie się i oddajcie chwili, która jest najważniejsza:))
Pozdro, narka :*
P.S : Polecam jeden z najpiękniejszych wierszy jakie słyszałam... a przyznam że jestem wybredna:) http://bluecafe.zwm.punkt.pl/test/ - naprawdę warto...
2005-11-25 23:24:07 skomentuj (1)
Glany, skradziony szlaban i Lech Wałęęęsa:D
Siemka!!! Długo nie pisałam bo mi się nie chciało, ale teraz opowiem dwie zarąbiste historyje, które przydażyły w ciągu tygodnia mnie i moim kumpelkom:D Jak niektórzy wiedzą w poprzedni weekend w naszym mieście był festiwal "a może byśmy tak do tomaszowa". Przez trzy dni koło mojego domu na polu (wspominałam o nim w nocie o Pidżamie Porno) grały koncerty dobre, polskie kapele, z czego najlepszy był Kult i Maleo Reggae Rockers. Ja jak zwykle bardzo mądra na koncert Maleo założyłam glany i poleciałam pod samą scenę. Nie dość że był godzina 17 i było mi chloerni gorąco to jeszcze ja jako jedyna wyskoczyłam w tych leciutkich bucikach. Następnego dnia wieczorem miał być koncert Kulta. Nie miałam zamiaru powtórzyć błędu poprzedniego dnia i założyłam trampki... To był błąd....
...wszyscy byli w glanach...
...bolało...
...a byłam w samym środku WIELKIEGO POGO...

...czyli gdzieś pośrodku tego tłumu.
Ale powiem szczerze: było cholernie warto:DD Wyszalałam się za wszystkie czasy na Kulcie. Miałam tą satysfakcje, że w tłumie spoconych, gołych klat wsród których się obijałam dopchnięto mnie pod scenę. To było niesamowite.

Obok tego pola stoi se MOSiR, a w nim, a raczej w jego części był wydzielony obszar rajdu integracyjnego gdzie wstęp mieli tylko harcerze i niepełnosprawni ( i tak tam weszłam:)). Jak niektórzy wiedzą moja kumpela Mysza jest harcerką (od września i ja bede chodzić na zbiórki, od września i ja BEDE chodzić na zbiórki... i tak czasem tam chodze:P) i właśnie była na integracyjnym. Pierwszej nocy po częściowym dupczeniu i obijani się u mnie o godz. 4 nad ranem razem z Asicą odprowadziłam ją przed bramę rajdu zastawioną dłuuugim szlabanem, gdzie zaraz miała mieć godzinną wartę. Na drugi dzień spotkałam się z nią i z Zojką, która też jest harcerką i razem szalałyśmy na koncercie.
Niestety, szefostwo zarządziło dwugodzinne warty, a dwie biedaczki miały je akurat w środku nocy. Z niedzieli na poniedziałek Mysza i Zojka miały wartę od 4 do 6. Jak każdy o tej godzinie- położły się na kanadyjkach koło bramy i zasnęły owinięte w koce i śpiwory. O 5 miały przebudzenie bo przyszedł do nich jakiś harcerz niemogący zasnąć, więc postanowił z nimi posiedzieć. Dziewczyny ponownie poszły spać. Po jakimś czasie ich niezawodny kompan też odpadł.
Była godzina 5:45. Obudziły się. Zojka od razu szykowała się, aby obudzić następną zmianę warty. Mysza otworzyła oczy i zobaczyła, że na baszcie przyczepiona jest jakaś kartka. Poszła po nią. Była tam odbita fioletowa dłoń z napisem: "niewidzialna dłoń". Wokół niej było napisane: "pozdrowienia dla wartowników dzielnie walczących ze snem. FAJNIE MACIE!!". Mysza nie wiedziała o co biega. Wzięła kartkę i weszła na teren rajdu. I właśnie wtedy ją olśniło...patrzy...A TU ZONK-...GDZIE JEST SZLABAN???!!!! Wjazd na teren nie jest zagrodzony!!!! ZWINĘLI SZLABAN!!!!!! W obliczu niepochamowanego śmiechu nie miały pojęcia co zrobić, kto to zrobił i gdzie trefnego szlabanu szukać. Zaglądały więc do wszystkich krzaków bliskich i dalekich, koło domków, wokół bramy, a nawet w najdalszych zakątkach terenu rajdu. Nie mogąc go znaleźć zojka zapytała: powiemy o tym Marcelowi teraz czy najpierw się wyśpimy??
- yyyyyyy....najpierw się wyśpijmy...
Kilka godzin potem Marcel (drużynowy) spytał: KTO MIAŁ WARTĘ KIEDY UKRADLI SZLABAN??!!! Dziewczyny dyskretnie się wysunęły. Do hufcowego hufca Tomaszów doszedł bowiem sms od ludzi z PCK-u: "mamy szlaban. Chodżcie po niego". No to mus to mus. Zdolne wartowniczki pomaszerowały po szlaban. Na miejscu zastały cały oddział ludzi z PCK-U, którzy byli w naszym wieku lub o kilka lat starsi. Mysza zaczęła negocjację: ej....widzieliście może taką..yyy... długą wykałaczkę... bo wiecie...ktoś nam zabrał...taka pomalowana na czerwono...
- może i widzieliśmy... Może wam i powiemy jak nam koce wytrzepiecie:D
No i bidne dziewczyny musiały zrobić co im powiedziano, żeby fant odzyskać. Po wydaniu szlabanu klimatyczni ludzie z PCK-u pokazali im zdjęcia, a na nich.... około 20 ich ludzi przed szlabanem rajdu w środku nocy!!! Cała seja zdjęcowa!!! Nogo myszy, pamiątkowe zdjęcie przy szlabanie, podnoszenie szlabanu i wynoszenie...
Dziewczyny leciały ze śmiechu. 20 ludzi, a nawet się nie obudziły. Po fajnej rozmowie trzeba było jednak wracać do MOSIR-u. Rozchichane wartowniczki pożegnały się z klimaciarzami i wróciły na rajd... Mysza, Zojka... i szlaban...
Wczoraj byłam z Ewką w Łodzi i miałyśmy takie klimaty niesamowite, ale o wszystkich nie kce mi się już pisać. Opowiem tylko o jednym. Chodziłyśmy sobie po Piotrowskiej szulając antykwariatu i stanęłyśmy na chwilę aby obejrzeć zdjęcia jakiejś starej fabryki. Zdjęcia były bardzo dobre, profesjonalne. Tak se gadamy...podziwiamy... i nagle podchodzi do nas jakię klient z mikrofonem i dyktafonem z POLSKIEGO RADIA: przepraszam, z czym kojarzy ci się SOLIDARNOŚĆ?? Ja miałam ochotę tarzać się ze śmiechu kiedy Ewka stała dębem z mikrofonem przy ustach i cichym: yyyyyy.....Diana.... próbowała wołać o pomoc. Powiedziała dwa słowa znaczenia słowa SOLIDARNOŚĆ i nie wytrzymała ze śmiechu. Pomyślałam, że skoro uczepił się Ewy to mi da spokój, lecz odszedł od zmordowanej i przylągł do mnie: a co tobie kojarzy się ze SOLIDARNOŚCIĄ????? Ja totalnie zatkana, z wytrzeszczonymi na gościa gałami w pełni brzmienia, z akcentem wypaliłam pierwsze co mi przyszło do głowy: LECH WAŁĘĘĘĘSA!!! Facet zwątpił, podziękowa i poszedł sobie. Już zawsze będe unikać gości z mikrofonami....
2005-07-01 22:19:03 skomentuj (4)
O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś....Twoje usta, dziś wyrzekły me imię....
Długo się nie mogłam zebrać na napisanie czegokolwiek na ten temat. To było uczucie, którego nie dało się opisać.
Kazdy z nas czuł smutek, zadumę, rozpacz... Przez cały tydzień: 1-8 kwietnia ulice dniem i nocą były puste. Za dnia nikt nie myślał o wyjściu z domu. W nocy zaś jadąc samochodem lub idąc drogą można było zobaczyć prawdziwą "szklaną pogodę". Biało- czerwone albo biało-żółte flagi przepasane czarnymi wstęgami kołysały się na wietrze. W oknach niektórych domów widniały fotografie papieża, a obok zapalona świeca. Kościoły były pełne wiernych modlących się za Jego duszę. W całej Polsce ulice im. Jana Pawła II mieniły się róznokolorowymi zniczami. Wyglądało to jak barwna rzeka płynąca wprost do stóp Watykanu.
2 kwietnia o godz.21.37 odszedł nasz Ojciec Święty, nasz papież, nasz kochany...
Nie smućmy się. On tego nie chciał. Sam był radosny. Pragnął, abyśmy i my byli. Wiedział, że go kochamy i będziemy z nim do samego końca.
Ojcze Święty, dla każdego z nas byłeś jak członek rodziny. Znaczyłeś i znaczycz dla nas bardzo dużo. Choć nie ma Cię na tym świecie już dwa tygodnie, telewizja i radio wróciły do normy, my będziemy nosić żałobę po Tobie w naszych sercach na zawsze. Tak dużo zrobiłeś dla wszystkich ludzi. Poznaj teraz naszą miłość, wdzięczność i dumę, że byłeś tym, kim byłeś. Jesteś teraz szczęśliwy u boku Boga, Jezusa i Maryji, których tak kochałeś i do których przez cały czas chciałeś nas zbliżyć. Modlimy się za Ciebie. Opiekuj się nami z góry...
...Teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen
2005-04-15 19:20:13 skomentuj (0)
what we say, what we say : KUBA!! LE MUSICA!!!!!!
Film "dirty Dancing 2" został nakręcony w 2004 roku przez Guy'a Ferland'a. Nawiązuje on do słynnego przeboju lat 80' "dirty Dancing".

Akcja drugiej części rozgrywa się w 1958 roku na Kubie. Właśnie wtedy przeprowadza się tu Katey Miller ze swoją rodziną. Młoda, mądra dziewczyna nie jest jednak zadowolona z przeprowadzki. Rówieśnicy nie traktują jej tam dobrze, więc Katey pogłębia wiedzę pilnie ucząc się na studia. W sobotni wieczór syn szefa jej ojca zaprasza ją na tańce do Country Klubu. Źle oceniona przez towarzystwo zaciąga Jamesa do kubańskiego klubu: "La Rosa Negra", gdzie taniec jest gorętszy niż temperatura na zewnątrz.

Spotyka tam poznanego wcześniej młodego kelnera- Javiera, który wprowadza ją w świat kubańskich rytmów. Nazajutrz Javier zostaje zwolniony z pracy, gdyż młodsza siostra Katey widziała, jak biedny chłopak odprowadza ją do domu. Katey próbując mu pomóc proponuje mu udział w konkursie tańca, której nagroda wynosi 5 tysięcy dolarów za które Javier mógłby zabrać swoją rodzinę do Ameryki z Kuby, która jest o krok od krwawej rewolucji. Stał się głową i opiekunem rodziny, kiedy żołnierze na ich oczach zabili jego ojca uważając go za zdrajcę prezydenta Basisty. Javier godzi się. Para potajemnie spotyka się ćwicząc i łącząc różne style taneczne.

Mięcy bohaterami rodzi się uczucie, które nie odpowiada rodzicom dziewczyny. Nie chcą, aby ich córka była z biednym, kubańskim chłopakiem. Gdy przyszedł czas konkursu Javier i Katey odważnie stawiają czoła przeciwnikom.

Przechodzą do finału. Podczas niego dochodzi do ataku rebeliantów i nie zapadł wynik konkursu. Ulice Havany zapełniły się od świętujących Kubańczyków. Rodzina Katey musi opóścić Kubę. Dziweczyna załamała się. Choć młodzi nie wygrali konkursu, stał się to czego chcieli: w ostatnią noc na Havanie byli królem i królową "La Rosa Negra".

Film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Jest ciepły, spokojny i pełen rytmicznej, kubańskiej muzyki, przy której po prostu chce się tańczyć. W filmie pokazano wiele różnonarodowych stylów tańca: salsa, merengue, taniec afrokubański, balet. Odtwórcy głównych ról przed rozpoczęciem zdjęć spędzili 10 tygodnii w Puerto Rico trenując 8 godzin dziennie pod okiem tancerzy i choreografów. Trwa 86 minut i widz oglądając go żałuje, że skończył się tak szybko. Jednak przez te 86 minut mógł poznać codzienne życie biednych mieszkańców Havany,jak między dwojgiem młodych ludzi rodzi się miłość, i poznać jak zmysłowy, prowokujący i szokujący może być taniec. Z całego serca polecam ten film każedemu z Was, ponieważ jest w nim wiele elementów, z których każdy może zaobserwować coś związanego ze swoją pasją, a nawet wasze ukryte "ja".
W jednej z ról wystąpił Patric Swayze znany z pierwszej części filmu.
Obsada:
Jonathan Jackson (I): James Phelps
René Lavan: Carlos Perez
January Jones (I): Eve
Mika Boorem: Susie
Diego Luna: Javier
Sela Ward: Jeannie Miller
John Slattery (I): Bert Miller
Romola Garai: Katie
Chris Engen: Steph
Polly Cusumano: Polly
Claudia Salinas: Tancerka
Modesto Lacen: Ramon
reżyseria Guy Ferland (I) scenariusz Boaz Yakin, Victoria Arch zdjęcia Anthony B. Richmond muzyka Heitor Pereira scenografia Hugo Luczyc-Wyhowski od lat: 15 czas trwania: 86 dyst.: SPI International Polska sp.zoo
2005-02-15 16:54:13 skomentuj (6)
|
|
Ksiega
Linki
Nasz świat, nasze życie, nasza historia, nasze ideały national geographic II wojna światowa Krzysztof Kamil Baczyński Zanim padłeś, jeszcze ziemie przeżegnałeś ręką... ZHP Są ideały, dla których warto żyć... WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY i dopóki będe mogła - będe pomagać.
(sub?) kultury dźwięk seattle ROCK sama nazwa wyraża więcej niż tysiąc słów....:))) METAL wszystko o metalach, muzyce i długich włosach.... WSZYSTKO O RASTA I REGGAE najbardziej pozytywna strona w sieci rockmetalshop bardzo fajny sklep internetowy
filmy, które uwielbiam dług ostra jazda pulp fiction zielona mila samotnicy trainspotting las vegas parano słodko-gorzki sara the doors lista schindlera american history x american history x podziemny krąg oszukać przeznaczenie milczenie owiec ojciec chrzestny ojciec chrzestny 2 wieczny student koszmar z ulicy wiązów gladiator szkoła czarownic wieczny student
rąbnięte gierki ratuj premiena!!! a jeśli uważasz, że podatki są za wysokie: zniszcz sqbańca!!! Zabaw się w Boga postrzelaj se w ludzi, krówki... strzel se... coś dla sadystów Poprowadź pijaka.... rzecz o tym, jak trudno po pijaku dotrzeć do domu(lub następnego baru:))... Posprzątaj!!!! bo będzie źle...- dla imprezowiczów
blogi, które odwiedzam Olka wariatka miłośniczka siatkarzy i simple plan:D niepełnosprytniinaczej myślisz, że jesteś dziwny?? Poznaj tych ludzi, a pozbędziesz się kompleksów:) Olcik nowy, na tamtym mało pisze:) Kaśka Olci_k
moja muzyka alice in chains seether pearl jam coma The Doors Guano Apes Hunter Happysad HEY Slipknot Incubus Ira myslovitz soulfly O.N.A, Chylińska Kazik nirvana pidżama porno tosteer korn limp bizkit Metallica limp bizkit
jebuski bash bardzo często tu wpadam :P głupie zwierze coś dla mało nerwowych szataniści- foto-opowieść nawet... po imprezce.... te foty są tak przykre, że słabi wypadają z obiegu.... napisy z murów z życia wzięte... STRONA MEGO BRACHOLA I JEGO QMPLI:P dobre, bo radomskie chcesz se coś kupić? wejdź tu!!
Archiwum
2006 sierpień luty 2005 listopad lipiec kwiecień luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec
Blog.pl
design by
gingery
image by
Sue Anna Joe
|
|